Ja jest lepsze niż ty.

by aniversum

_MG_0714

– Według mnie, jako psychologa… – zaczynam przemawiać, a tłum puszcza pawia i opuszcza salę. 

To dla mnie komunikat, że chyba nie tak powinnam zaczynać jakiekolwiek szkolenia. Może zacznę inaczej – na pewno każdy z was przynajmniej raz uczestniczył lub był świadkiem sytuacji, w której jedna osoba pyta drugą:

– Coś się stało?

– Nic. – pada odpowiedź. Tak pada ostatecznie. Z kropką zaciśniętych ust na końcu. I ot cała konwersacja, nikt już nic więcej nie mówi. Ale czy osoba pytająca nie wie, że trzeba było umyć lustro, posegregować pranie i wynieść śmieci zanim zadała to pytanie? Czy istnieje ktokolwiek tak naiwny, żeby uwierzyć, że NIC. nic nie znaczy? Wątpię.

Otóż komunikujemy się cały czas, nawet wymownie milcząc. Nawet jeśli powstrzymamy się od przewracania oczami (ktokolwiek się kiedyś powstrzymał?). I ja dzisiaj będę (jako psycholog) przemawiać na temat komunikatów. Jest ich dwóch. Ja i ty.

Przewrotnie zacznę od końca, czyli od komunikatu ty. Komunikatu wymierzonego palca. Oskarżycielskiego tonu. Komunikatu NIGDY niesprzątniętych skarpet. Używanie go przychodzi nam lekko, bo powiedzenie komuś: „Znowu zostawiłeś skarpety na środku podłogi, jesteś bałaganiarzem!” jest naturalne jak oddychanie (Czy to tylko ja ta mam?). Im bardziej żyjemy „z kimś”, tym częściej mamy okazję popisać się taką formą ochrony naszego EGO. Pogderamy sobie i po chwili nam trochę lepiej. Skarpety co prawda znowu leżą na środku, nasz facet się do nas nie odzywa, a na urodziny dostajemy koszulkę z napisem „BITCH is here”, ale przez chwilę mamy satysfakcję, że mu pokazaliśmy! Bo on zawsze te skarpety! Czym jest ten komunikat? To każde zdanie, w którym podmiotem jest nasz współrozmówca. Wszystkie lufy zwrócone są w jego stronę, a my ostatecznym gestem pociągamy za spusty, żeby rozstrzelać go poczuciem winy. Nie polecam.

1

Remedium na komunkat typu „TY” jest komunikat typu „JA”.

Kiedy pierwszy raz się z nim spotkałam, wydawał mi się nieco sztuczny i wymuszony. Nie tak przecież rozmawiają ze sobą ludzie. Jak w takiej atmosferze rzucić mięsem albo przynajmniej talerzem? Czy to znaczy, że do teraz muszę zachowywać się jak cywilizowany, dojrzały człowiek, który umie wyrażać swoje uczucia? Byłam przerażona, bo czasami uwielbiam z niczego zrobić sałatkę, a czasami awanturę.

Komunikat JA ma na celu przekazanie naszych obserwacji bez emocjonalnego uniesienia, trzaśnięcia drzwiami czy wywlekania żalów sprzed roku. Pozwala rozwiązać problem, bo po nim jest miejsce do dyskusji. Nie atakuje rozmówcy prosto między oczy tym, jakim to on jest potworem. Konstrukcja tego komunikatu jest taka:

 

1

Czujecie różnicę między komunikatem JA i TY?

Zawsze zostawiasz po sobie syf! 

albo

Czuję, że nie szanujesz mojej pracy, kiedy zostawiasz skarpety na środku pokoju, jest mi wtedy przykro, chcę żebyś zwracał większą uwagę na to, gdzie zostawiasz swoje rzeczy. 

Nie brzmi to może jak najlepiej napisana kwestia z serialu, ale czasami zapętlamy się w naszych relacjach i wspólnym życiu, że dochodzimy do momentu, że albo zastrzelimy jego (ją) albo siebie. Stoimy pod ścianą i nawet ostatni rzut mięsem prosto w nos nie przyniósł żadnego rezultatu. Warto wtedy się trochę wygiąć i sięgnąć po ten komunikat – pozbawiony złości, nieco w ogóle pozbawiony emocji. Prawdziwy komunikat, w którym coś oznajmiamy. Jest nam przykro i co pan z tym zrobi? 

2

Co zrobimy, kiedy sami usłyszymy coś takiego, zamiast „Anno, nie dokręciłaś wody w kranie!”? Czyż nie jest to wspaniała okazja do tego, żeby spokojnie porozmawiać, oczyścić atmosferę? Przecież do tak postawionej sprawy trzeba się jakoś odnieść. W erze szybkich kontaktów, błyskawicznych związków, emotikon  i kotów pusheen jedzących pizzę trzeba czasem znaleźć czas, żeby naprawić swoje relacje, rozwikłać nieporozumienia. Dajmy sobie szansę się dogadać.

A jak jest u was? Co wygrywa: ty czy ja? Jaki jest najbardziej upierdliwy komunikat „TY” w waszym życiu? Napiszcie w komentarzach!


 

Spodobał ci się mój tekst? Cudownie, długo nad nim pracowałam.

Będzie mi bardzo miło, jeśli docenisz moją pracę. Możesz to zrobić udostępniając go znajomym, komentując, klikając przycisk like lub dołączając do mnie na moim fanpage’u na Facebooku.

 

Każda informacja od was jest dla mnie na wagę złota.