Czy to już depresja?

by aniversum

12466114_939464422813716_2782788496037127710_o

Jak godnie zakończyć nie tylko sezon świąteczno-noworoczny, ale też pewien etap pisania bloga? Do głowy przychodzi mi kilka pomysłów, ale każdy z nich zaczyna się od czekolady. A tę akurat już zjadłam.

Większość mojej rodziny do serca wzięła sobie moje słowa, że jeśli włożą moim dzieciom do paczek świątecznych jakieś słodycze, to ja je zjem. Na szczęście również dla mnie, babcia mnie chyba nie dosłyszała, tym sposobem opitoliłam trochę gumy mamby i kilka czekoladowych monet. Żeby nie być kompletnie pozbawiona serca, dzieciom pozwoliłam uwierzyć, że po przyjedźcie do domu będą mogły zjeść swoje Kinder Niespodzianki. He he he.

Po powrocie z Polski zawsze przeżywam pewnego rodzaju traumę. Nie umiem znaleźć sobie miejsca, nic mi się nie chce. Nawet zakupy w pobliskim Lidlu wydają się wyprawą. Jakieś tam działania w kierunku sprzątnięcia czegoś zostały podjęte, w ich wyniku powstał jeszcze większy syf. Byliśmy w domy przed Sylwestrem, którego spędziłam zawijając się w kołdrzane buritto i zasypiając z Emmą już o 22. Nawet jakoś nie żałuję, bo nastrój miałam podły. Zamiast pozytywnie afirmować się z okazji nowego otwarcia, ja snułam się w piżamie, przyciśnięta ogromem porażki, jaką odniosłam  w roku 2015.

Ten miniony rok skończył się dla mnie za szybko. Jakoś nagle. Jakbym nieświadoma upływu czasu, zaplanowała sobie jeszcze jeden miesiąc, a on zapomniał się odbyć. Niewiele by to zmieniło, bo większą część tego roku spędziłam, czekając na wiadomość w sprawie uznania mojego dyplomu. Ponieważ dokumenty doszły do Ministerstwa pod koniec roku akademickiego, musiałam czekać aż do października na zebranie komisji i kolejny miesiąc na to, żeby pewna nieuprzejma Pani z Końca Przewodu powiedziała mi, że we Francji potrzeba mieć 500 godzin zarejestrowanej praktyki, a ja mam 120 (mam więcej,  ale w Polsce trzeba mieć 100, to się nie wyrywałam!). Nie ukrywam, że nieco mi to podcięło skrzydła. Zaczynał się grudzień i rok spisany był na straty – nie zrobiłam w nim nic z tego, co zaplanowałam sobie rok  temu o podobnej porze.

Dni mijały, a ja (nadal w piżamie) szukałam sensu życia i co się okazywało. Otóż, okazało się, że sensem życia nie jest sprzątanie. Nie jest też nim gotowanie. Ani czytanie. Ani się ogarnianie. Problemy z poczuciem zasadności robienia czegokolwiek nie dawały mi spokoju. Zwalanie wszystkiego na PMS byłoby pewnym rozwiązaniem, ale może po prostu życie nie ma sensu a mycie zębów to niepotrzebna ekstrawagancja?

Przygnębiona kolejnym wyjazdem z Polski, zanurzona w ponurych myślach o własnej nieudolności życiowej, siedziałam w domu (nadal w piżamie) i bawiłam się z Emmą w różne zabawy. Śmiałyśmy się z naszych tylko żartów i wymyślałyśmy historie. Czasami razem gotowałyśmy, zdarzyły nam się też próby wspólnego wieszania prania. Wtedy dotarło do mnie, że ten cały zmarnowany czas, kiedy nie byłam sławna, szczupła i bogata być może był irytujący, ale też obfitował w innego rodzaju dobra. Trochę sobie wychowałam najfajniejszą osobę na świecie, z którą lubię spędzać czas. Więc jednak nie tak, że od razu rok w piach.

To odkrycie nie sprawiło, że od razu się ubrałam, umalowałam i umyłam zęby, ale zaczęłam akceptować fakt, że 2015 należy już do przeszłości i jak nie ruszę dupy, to 2016 zastanie mnie w takim samym stanie. Co i tak nie jest wykluczone. Coś należało przedsięwzięć. Na liście było wiele punktów, bijących się o pierwszeństwo. Ojciec Dzieci bardzo lobbował za tym myciem zębów, ale ja miałam inne decyzje do podjęcia. W ich wyniku, w błąd wprowadzać was może nagłówek – jakie znowu ANIVERSUM? Czy to nie było do tej pory illumi-cośtam? Było, ale nadszedł czas zmiany. Kiedy ostatnio wybrałam się do fryzjera z planem totalnej metamorfozy, wróciłam od niego, a wszyscy pytali mnie: I co, nie przyjął cię [fryzjer]? Dlatego mam nadzieję, że TA zmiana jest widoczna. Remont czy też raczej – kompletny chaos, potrwają jeszcze kilka dni. A co konkretnie nastąpi?

  • Przenosimy się na inną domenę, która czeka już na rejestrację – aniversum.pl
  • Blog z całą zawartością, komentarzami i tagami idzie razem z nami na własny hosting.
  • Wszystkie media społecznościowe, czyli Facebook i Instagram, zmieniają swoje nazwy. Zapraszam was na ten-sam-nowy fanpage pod inną nazwą: Aniversum oraz na to-samo-nowe konto na Instagramie: Aniversum.pl
  • Zmieni się wygląd strony. Jej nowe logo i banner mogliście widzieć już w zapowiedziach na Facebooku. Wszystko zrobiłam sama, jestem zachwycona efektem, więc każdą krytykę odbieram bardzo osobiście :-)

Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną, zaprosicie znajomych, razem spędzimy ten rok. I ze za rok nie będę o nim pisać w takich ponurych barwach.

1937161_939463762813782_951931148584158897_n