W piżamie do przedszkola?

by aniversum

INSTRUKCJADZIECKA-3

Przedszkolanki wiedzą, kiedy jest kolej ojca na odprowadzenie dziecka. Poznać to można z daleka, na przykład  po niekonwencjonalnym połączeniu głębokiej czerwieni i alarmującego różu w stroju dziecka, dwóch różnych skarpetkach czy włosami związanymi w … coś na kształt pleśniejącej cebuli w krzaku winorośli.

Tak zdarzyło się i u nas już kilkukrotnie. Koszulka na krótki rękaw nałożona na body z długim rękawem, rajstopy pod spodniami – no trudno, nie każdy musi komponować stroje z wyczuciem. Nawet dramatyczne połączenia kolorów, które zawsze Ojciec Dzieciom tłumaczy słowami:

– No też mi się wydawało, że to nie wygląda najlepiej.

To wszystko jeszcze dam radę przełknąć. Nic się nie stało. No trudno. Oj tam. Ale kiedy pewnego dnia obudziłam się z migrenowej maligny, zobaczyłam moją córkę wracającą z przedszkola w piżamie. W PIŻAMIE. I zimowych butach. I niby nic się nie stało, hi hi hi, tatuś ubrał.

Nie wiem jak was, ale mnie takie przygody nie rozczulają, a wręcz przeciwnie, doprowadzają na skraj wkurwienia (mała rzecz a jednak, hm?). Chyba gdzieś po drodze straciłam tę życzliwą wyrozumiałość dla nieporadnych mężczyzn, którzy uroczo ubierają swoje dzieci w coś, czego nikt normalny na siebie by nie założył. Out-fity z serii:  Oj tam, przecież nic się nie stało albo  Ale o co ci chodzi? nie dostarczają mi rozrywki.

– Nie wiedziałem, że to piżama – zeznawał potem oskarżony Ojciec D. Miałam ochotę zagrać złego policjanta. Jesteś ojcem, mieszkasz z tym dzieckiem cały czas, nie zauważyłeś, że w tym komplecie śpi już od co najmniej pół roku?! Czy może twój umysł zajęty rozwiązywaniem wielkich problemów tego świata (opony zimowe się same nie wygooglują), nie zniża się do poziomu ogarniania części garderoby? To zadanie dla kobiet, one przecież najlepiej dmuchają prosto w płomień domowego ogniska.

To Ojciec D. odprowadza dzieci do szkoły i jeśli nie przygotuję ubrań dzień wcześniej, zawsze mnie zaskoczy. A to wyciągnięciem z dna szuflady Najbardziej Złachanej Bluzy, a to dwiema różnymi skarpetami na stopach Emmy. Żeby jeszcze dwiema jej skarpetami. Ostatnio wystąpiła w skarpetach starszego brata. Czasem aż wstyd mi ją odbierać z przedszkola, bo wygląda jak ofiara skrajnego zaniedbania. Czekam, aż zamiast kurtki, nałoży jej szlafrok. Bo mięciutki i on przecież nie wiedział, że  tego nie nosi się na podwórko. 

I nie, rozwiązaniem tej sytuacji nie jest – jak ci się nie podoba, to ubieraj ją sama. To jest super sposób leni i ignorantów, ale ja się na to nie zgadzam. Tak samo jak ignoruję próby przekonania mnie, że nosy ojców są bardziej wrażliwe i nie mogą być obecne podczas zmieniania pieluch, albo że ich uszy po prostu nie wychwytują płaczu dziecka w nocy.

Ojcowie waszych dzieci też tak lekko podchodzą do życia, jak Ojciec D.? A jak zarysowałam samochód i płot mi nie ustąpił pierwszeństwa, to zaraz afera. No przecież nic się nie stało, nie?