Przestań myśleć

by aniversum

11078249_920712564617283_7035745021809656184_o

Ha! Co to za niemainstreamowe hasło? Jak to – przestać – kiedy większość ludzi jeszcze nie zaczęła?

„Jeden krok w działaniu jest często wart stu monologów wewnętrznych”

Takie zdanie, zapisane z książki, wrzuciła na swoją tablicę moja znajoma ze studiów. Trafiło do niej w chwili potrzeby, trafiło do mnie, może trafi i do was.

Często sobie monologizuję, szczególnie jak jadę samochodem. Wszelkie podróże skłaniają mnie do podjęcia poważnych kroków. Tym razem już na serio. Tym razem to ostatnia droga. Już tylko światłość wiekuista przede mną i żadnej czekolady… – myślę sobie, popijając te myśli colą albo napojem energetycznym.

Od dawna myślałam o tym, że muszę szybko zamykać szafki w kuchni, bo wypadają z nich pokrywki. Że we własnej szafie muszę poukładać, bo nie mam już w czym chodzić, a to niemożliwe, bo ciągle kupuję ubrania! Że dzieci mają zabawki pomieszane i niczym się nie bawią, bo nie wiedzą co gdzie jest… I tak sobie to wszystko mówiłam w głowie. I wszystko to miało się wydarzyć – pewnego dnia. Nigdy czy jeden dzień później.

To jedno zdanie mignęło mi przed oczami i zostało w mojej głowie. Dlatego wczoraj zrobiłam wszystko to, co miałam zrobić. Przestałam myśleć, intelektualizować, przemawiać do siebie przed lustrem. Zbiegło się to w czasie z publikacją zdjęć mojej przyjaciółki, która właśnie wróciła z wakacji w Nowym Jorku. Mnóstwo przepięknych obrazów – to hotel, to kawa, to park – Nowy Jork jest ostatnim moim miejscem, które MUSZĘ odwiedzić, bo pęknę. Resztę mogę ewentualnie zobaczyć. Ale Londyn, Paryż i Nowy Jork  od zawsze mnie wzywały. No, ale nie w tym rzecz, rzecz w tym, że tam wśród tych amerykańskich uliczek, parków i taksówek, pojawia się też ona – ta moja przyjaciółka. Kiedyś, przez bardzo krótki, a szczęśliwy dla mnie moment, mogłabym się zmieścić w jej sukienkę. Zawsze podziwiałam w niej to, że niezależnie od rozmiaru – nosi co chce i robi to z przekonaniem i pewnością siebie czołgu prącego przez pole. Po prostu idzie. Odkąd ją poznałam, jest dla mnie inspiracją i źródłem motywacji, bo po prostu sięga po to, co chce mieć. No i ona na tych zdjęciach wygląda jak gwiazda. Stoi sobie na szczycie Empire State i czuć tę satysfakcję. Widać piękną kobietę (chociaż z jakiegoś powodu cały czas myślę o niej jak o dwunastolatce!), szczęśliwą i pełną radości i pasji do życia. Nie widać, że przez ostatnie kilka lat ciężko pracowała w knajpie w Anglii, żeby spełniać swoje marzenia,  że jest najlepszym doradcą smoothiesowym i marzy o powrocie do Polski (!). I wróci.

Nie wiem czy ona przestała myśleć. Ale wiem, że sięgnęła po to, co chciała mieć, poszła tam, gdzie chciała być. Jest moją inspiracją i jestem z niej dumna. I to ona zrobiła to szałowe zdjęcie ze wstępu:)

11163163_920723827949490_2817839621324391003_o

To też.

Fot. Joanna Kozieł.