Umysł utracony

by aniversum

IMG_2565

Lubimy etykiety, naklejki, foldery, szuflady, pudełka. Nawet szafy.

My – ludzie. Tak, wszyscy.

Dzielimy sobie świat na małe kawałki i pakujemy w naszym umyśle w odpowiednie przegródki – to pozwala nam działać szybciej, wydawać sądy, oceniać, wiedzieć czego się spodziewać. Nawet stereotypy, które z daleka brzmią jak: miejsce kobiety jest w kuchni oraz  mężczyźni powinni wybudować dom, posadzić drzewo… są wbrew pozorom potrzebne do usprawnienia naszego poznawania świata. Takie skróty.

I na takie skróty wybrał się ktoś, kiedy byłam w liceum. Nagle trafiliśmy do klas o jakimś profilu (chociaż nie było to liceum profilowane). Ja wylądowałam w klasie z rozszerzonym angielskim, geografią i francuskim. Moim pierwotnym planem było studiowanie prawa. Zawsze byłam dobrą uczennicą, a tu nagle wszystko przestało mi iść.

Na fizyce mówiono, że jesteśmy humanistami, więc co nam tu będą tłumaczyć… Zresztą fizyki nikt nigdy mi nie wytłumaczył, do tej pory myślę, że kiedy włączam światło to doświadczam cudu (miałam 6 godzin religii ale tylko 3 fizyki!).

To samo powtarzano nam na chemii i matematyce, chociaż akurat na tej ostatniej cały czas dział się jakiś materiał, który mnie po prostu nie interesował. Polski i angielski szły mi świetnie, stąd co chwilę ktoś utwierdzał mnie w przekonaniu, że mam umysł humanisty. Tym bardziej, że z biologii ledwo przędłam, a w drugiej klasie zdecydowałam się zdawać z niej maturę. I zdałam (byłam w pierwszej piątce!) , chociaż w maturalnej klasie groziła mi z biologi dwója. To, dlatego że jestem humanistką.

Jestem humanistką? Tylko dlatego że rozumiem  co czytam, wiem jak napisać rozprawę, czasami dobrze stawiam przecinki i potrafię nauczyć się wiersza na pamięć?

Na pewno nie jestem umysłem ścisłym, w ogóle znam fizyki!  – pomyślalam niedawno i zganiłam się sama. Pomijam to, że najchętniej odeszłabym zupełnie od tego podziału, nie określajmy się przez to co wiemy, a przez nasze umiejętności. Umysł ścisły to nie tylko teoria strun i obliczenia NASA. To też wyobraźnia przestrzenna, przewidywanie konsekwencji, kojarzenie faktów, myślenie abstrakcyjne. Kiedy nauka gramatyki nie sprawia wam problemów, gdy rozliczenie podatku to nie kosmos, kiedy prowadzenie domowej księgowości jest dla was chlebem powszednim  – nie stawiajcie na sobie krzyżyka: tu leży humanista. I proponuję nie robić tego w stosunku do dzieci! Wiele razy widziałam, kiedy uczeń woła dramatycznie:

– Ja jestem humanistą! Nie muszę umieć obliczyć pola trójkąta! 

Tak naprawdę mówił:

– Nie wytłumaczyłeś mi tego dostatecznie jasno, nie czuję się pewnie wykonując tego typu zadania. Nie rozumiem! 

Na niektóre rzeczy trzeba przeznaczyć więcej czasu, wgłębić się w zagadnienie, żeby je zrozumieć. Ale zakładanie wygodnej kamizelki humanisty nie zwalania nikogo z podejmowania prób.

Wiecie dlaczego dziewczynki są gorsze z matematyki od chłopców? 

Dlatego że tak im się mówi. 

Nie pozwólcie swoim córkom uwierzyć, że czegoś nie mogą. Nie dopuście, żeby wasi synowie nie chcieli czytać poezji, bo to zadanie dla humanistów.

I w końcu, nie istnieje psychologiczny test sprawdzający humanistyczność umysłu. Za to jest test APIS, który bada inteligencję skrystalizowaną i na jego podstawie możemy wnioskować, które zdolności są w nas lepiej lub gorzej wykształcone.

  • zdolności abstrakcyjno-logiczne
  • zdolności werbalne
  • zdolności wzrokowo-przestrzenne
  • zdolności społeczne

W procesie normalizacji  tego testu nie odnotowano istotnych różnic pomiędzy wynikami testów dziewczynek i chłopców.

Zapomnijcie, że jesteście humanistami, weźcie się do nauki!