Z podróży

by aniversum

IMG_3301

Miałam napisać jakie zabawki sprawdziły się podczas lotu, jak poradzić sobie z kapryśną dwulatką na lotnisku i jak zająć ją cztery dni w Warszawie, używając jedynie balonów ze Smyka. Nic z tego.

Emma na lotnisku była zaciekawiona wszystkim, ale ponieważ siedziała w wózku – musiała widokami karmić oczy. Zresztą nie spędziłyśmy tam długich godzin – na boarding czekałyśmy jakieś 10 minut.
W samolocie nie było tłoku, widocznie o siódmej rano w sobotę ludzie mają lepsze rzeczy do roboty niż latanie z Zurychu do Warszawy. Już miałam serwować Emmie całą artylerię atrakcji, włacznie ze Świnką Peppą (chrum) i lizakami, ale ona ( Emma, nie świnka) zajęła się studiowaniem magazynu pokładowego Swiss i instrukcji bezpieczeństwa. Zaszczytu uwagi nie dostąpiły też kredki od stewardessy ani rogalik na śniadanie. Już miałam zapinać jej pasy, kiedy okazało się, że Emma jakimś cudem zasikała siebie, fotel i spodnie. A ja przemyślnie nie wzięłam jej spodni na zmianę – jedynie koszulkę, zakładając, że prędzej się czymś obleje niż przesika pieluchę. Cóź, przebrałam ją, wytarła, fotel i okryłam ją kocykiem, jednak martwiłam się o to, jak wyjdzie z tego samolotu. Na szczęście niepotrzebnie, bo w Warszawie wysiadałyśmy przez rękaw i nasz wózek ze śpiworkiem czekał na nas już za drzwiami.

Te kilka dni w Warszawie obfitowały w spotkania z przyjaciółmi, spacery, zakupy, ale punktem kulminacyjnym wyjazdu była nasza wizyta w Teatrze Małego Widza. Kto nie był, a mieszka bądź wybiera się z maluchami do Warszawy – to miejsce godne uwagi. Kameralna sala, w której siedzi się na schodach wyłożonych podszukami, jedna aktorka i pan muzyk, odpowiedzialny za efekty dźwiękowe. Przedstawienie trwa 30 minut, a po nim jest jeszcze czas na zabawę z aktorami, rekwizytami i innymi dziećmi. Myślałam, że Emma nie skupi się na tak długo, ale oglądała spektakl z otwartymi ustami!
Całe przedstawienie zrobione jest fenomenalnie – proste formy, spokojne dźwięki i humor! Nie nudziłam się tam ani przez chwilę.
Z sali wyszłyśmy ostatnie – Wraz z panią aktorką, Emma i ja zbierałyśmy wszystkie rozrzucone sztuczne liście i kwiaty. Świetna nauka sprzątania po zabawie.

Fragment przedstawienia, który nagrałam Emma ogląda codziennie!

W planach miałyśmy jeszcze wizytę w Centrum Nauki Kopernik, ale jak na złość tego dnia dopadła mnie migrena i gdyby nie ratunek, który przyjechał aż z Krakowa, nie wiem jak bym poradziła sobie z Emmą.
Warszawa jest stałym punktem na naszej mapie podróży (wygodniej nechać ze Strasbourga przez Warsząwę do Olsztyna! ) i na pewno jeszcze nie raz skorzystamy z jej atrakcji, tym bardziej, że Emma jest coraz większa i spędzanie z nią czasu to coraz mniej kombinowania, a więcej przyjemności obcowania z drugim człowiekiem!