Dlaczego najsmaczniejszy jest przypalony kawałek pizzy?

by aniversum


IMG_1302

Na kolację tatre flambee i co z tego wynika. 

Jak przystało na mieszkańców Alzacji, ser śmierdzący zdechłą myszą zagryzamy tutejszym specjałem z ciasta chlebowego, śmietany, cebuli i boczku. Emma jest jego wielką fanką (głównie zlizywania śmietany i wydłubywania cebuli), a ponieważ dzień wcześniej nie chciała jeść kolacji i obudziła się o północy głodna i  wściekła (bardzo). Dlatego dzisiaj chciałam dać jej coś, co zje chętnie. Z jakiegoś powodu Karma ma mi coś do zarzucenia, więc Emma całą kolację spędziła wrzucając korek od butelki do silikonowych foremek na muffiny. Zaraz po tym, jak porwała kawałek tarty na molekuły i wywaliła je na podłogę (że niby dla Pimpka).

_MG_4126

Gdy przygotowywałam ostatnią porcję dla siebie, jak zwykle ją przypaliłam. Na pewno nie była surowa! Całe ciasto było wręcz czarne. Emma wspięła się na palce i zdecydowanie powiedziała:

– To! To! To! Tak!

Podałam jej kawałek, który wyglądał na najlżej potraktowany moim brakiem zapału kulinarnego.

– Niee! Noooon! No! Nie! – odpowiedziała mi córka, tonem nie zostawiającym miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. – To! – wskazała najczarniejszy kawałek na moim talerzu.

– Proszę, wybierz sobie – podałam jej całe naczynie.

– To! – ucieszyła się i złapała z góry (a raczej z ukosa) upatrzony fragment ciasta. – Danke! – krzyknęła i pobiegła.

Jak się później okazało – ten zwęglony kawałek próbowała odstąpić Ojcu Dzieciom, który z jakiegoś powodu go nie chciał (?).

Jaki z tego morał? Ano taki, że dzieciom najlepiej podoba się to, co same wybiorą i choćby była to najbrzydsza fioletowa owca wypchana styropianem, to jest to ich wybór i zawsze będą z niego bardziej zadowolone, niż z pudełka designerskich klocków w miętowe kropki, które wybrała im mama. Niestety!

_MG_4003