Ślepy kierowca

by aniversum

7f2086776d14432a6f42d447302e1767

Często chwalę się tym, że posiadłam niezwykłą umiejętność wyjeżdżania z parkingu, parkowania równoległego (no dobra, tej nie) i zawracania na trzy. Nie jest to spowodowane jedynie moją próżnością (chociaż głównie!), ale też pewnymi aspektami, o których nie myślałam jako pieszy pasażer, a  które rzucają mi się w oczy jak sarna pod koła, kiedy jadę poprzez prerię (japao!).

Moje prawo jazdy jest tymczasowe z uwagi na moją wadę wzroku, która wymaga regularnej kontroli i korekty. Staram się jak najmniej i jak najostrożniej jeździć po zmroku, bo wtedy pole widzenia i jego jakość jest mniejsza ( i nawet nie ma to aż takiego związku z tym, że jestem ślepa nawet za dnia). Poniżej kilka uwag do uczestników ruchu drogowego – tych zmechanizowanych i tych zestopowanych.

1. Nie bądź trąba – nie trąb!

Dzierżąc kierownicę zdarza mi się nazwać kogoś (w duchu): baranem, krową czy matołem, ale bardzo rzadko trąbię. Zarówno w Polsce jak i we Francji (rzadziej w Niemczech!) zauważyłam, że klakson jest uniwersalnym sposobem rozładowania napięcia i wyrażenia emocji. Chcesz komuś nawymyślać? Naciśnij klakson! Uważasz, że kobiety nie powinny mieć prawa opuszczania kuchni, szczególnie jeśli nie wiedzą, że „przed-chwilą-było-pomarańczowe” to prawie jakby było zielone? Naciśnij klakson i trzymaj! Rowerzysta nie jedzie przy samej krawędzi pasa dla rowerów, a ty MUSISZ go wyprzedzić, żeby za chwilę zajechać mu drogę, bo skręcasz w prawo? TRĄB! TRĄB! TRĄB! Jesteś przecież mistrzem kierownicy, zawsze masz dobry dzień i jesteś w stu procentach skupiony na drodze. Jakim cudem ktokolwiek poza tobą ma prawo jazdy?! Wytrąb to światu! Uważaj tylko, żebyś nie upuścił komórki.

Klakson czyli sygnał dźwiękowy nie został wymyślony po to, żebyśmy mogli objawiać społeczeństwu swoje frustracje, ale po to,  żebyśmy mogli ostrzec innego uczestnika ruchu o zagrożeniu. Ludzie, którzy trąbią na kogoś, kto za wolno (ich zdaniem) parkuje nie zmieniają biegu świata. Po prostu dotrą do miejsca przeznaczenia minutę później. Rzadko trąbię, zdarzyło mi się to tylko dwa razy. Raz kiedy facet bez przerwy trąbił, żebym przyspieszyła w strefie 30 km/h, potem wyprzedził mnie z piskiem opon i zatrzymał się na środku drogi, żeby porozmawiać z kumplem, który akurat przechodził. Drugi raz, kiedy wracałam z basenu w porze obiadowej i jakiś chłopiec nie mógł się zdecydować, czy jedzie hulajnogą środkiem ulicy czy jednak poboczem, a może chodnikiem? Bez przerwy się wygłupiał, chociaż widział, że za nim jadę. Zatrąbiłam i zszedł z drogi – tym sposobem oboje uniknęliśmy przykrych konsekwencji. Tak silny bodziec jakim jest dźwięk klaksonu często powoduje wzrost napięcia i stres – zamiast przywołać kierowcę (albo pieszego) do porządku, możemy go niepotrzebnie przestraszyć i sprawić, że zrobi coś o wiele głupszego niż marnowanie naszego cennego czasu.

2. Ninja

Ciemno robi się koło 17. Przy głównych drogach zapalają się światła, ale i tak widoczność jest nieco gorsza. Kierowca podczas jazdy skupia się głownie na wskazówkach świetlnych – odblaskowe pasy, znaki, przebiegające, świecące kocie oczy, światła samochodów – to widać najlepiej i tego rodzaju bodźce zauważamy najszybciej. Ile razy o mało nie dostałam zawału, kiedy z ciemności wyłonił się człowiek – nie umiem ocenić. O ile dzieci wracające do domów często mają przy plecakach lub na butach, elementy odblaskowe, o tyle dorośli są w tej kwestii mistrzami kamuflażu. Przemykają niezauważeni w podcieniach i popod płotami. Idą poboczem i tylko przypadek sprawia, że dochodzą do celu. Wiecie kiedy jestem w stanie zobaczyć takiego ninja? Kiedy znajduje się już w zasięgu moich świateł, jakieś 10 metrów od samochodu. Jeśli byłby pijany i wytoczył mi się pod koła, są niewielkie szanse, że ta przechadzka skończyłaby się dobrze. Jadąc takimi trasami zawsze wytężam wzrok, powtarzając sobie:

– Tu wszędzie mogą być ludzie…

Noszenie odblasków to nie jest wstyd. Nie kłóci się to z najnowszymi trendami (w lifestylu najważniejszy jest jednak „life”). Jeśli kogoś nie stać na odblaskową taśmę, breloczek, kamizelkę – polecam udać się na komisariat ( i dobrowolnie poddać się karze) i poprosić o jakiś odblaskowy element. Policjanci chętnie takie rzeczy rozdają. W internecie (na przykład TUTAJ), na stacjach benzynowych i sklepach motoryzacyjnych można kupić różnego rodzaju odblaski. Nawet najmniejszy element, który sprawi, że będziecie widoczni może uratować wasze życie (albo kierowcy, który próbując was nie zabić, spowoduje wypadek). Bez tego jesteście niewidzialni. Jakby was nie było.

3. You shall not pass!

Dwie zwaśnione grupy członków ruchu drogowego – piesi i kierowcy. Wszystko sprowadza się do tego jednego miejsca… To tam rozgrywa się wojna na charaktery. Zwycięzca może być tylko jeden.

We Francji zdecydowanie częściej przepuszcza się pieszych na pasach. W Polsce ciągle mam wrażenie, że kierowcy wychodzą z założenia, że jak ktoś idzie pieszo to znaczy: ma czas i może poczekać. Jeśli jesteś kierowcą – przepuszczaj ludzi na pasach – to jest ich miejsce.

Jeśli jesteś człowiekiem – przechodź przez jezdnię w miejscach wyznaczonych. Stosuj się do przepisów ruchu drogowego obowiązujących w danym miejscu. We Francji można przechodzić na czerwonym świetle, jeśli jest to możliwe. W Polsce jest to karane mandatem.

Przestań wtargiwać (!!) na jezdnię. Zwłaszcza, jeśli wyskakujesz jak filip z konopii a na środku drogi zaczyna brakować ci odwagi i nie wiesz czy biec dalej, czy zawracać (a może stanąć i stać?). Podejdź kawałek do najbliższego przejścia, poczekaj aż nic nie będzie jechało, ale nie wyczekuj do ostatniej chwili, żeby położyć swoje życie na masce przypadku! Nie bądź idiotą.

W Polsce na wielu przejściach dla pieszych są tabliczki mówiące o tym, że przechodzić należy na zielonym świetle oraz że dzieci uczą się tego od rodziców – dawajcie przykład swoim dzieciom, inaczej nie będą umiały chować skarpet do kosza na pranie zadbać o swoje bezpieczeństwo!


Wszyscy uczestniczymy w ruchu drogowym! Spodobał ci się tekst – polub go lub udostępnij znajomym, żeby byli bezpieczni na drodze. Uważasz, że coś pominęłam – napisz o tym! Zapraszam do dyskusji.