O take Polskę?

by aniversum

„Nie o take Polske walczyłem” – w rankingu słów najczęściej powtarzanych w Polsce te są na trzecim miejscu. Na pierwszym: „kurwa”,  na drugim: „daj ać ja pobruszę a ty poczywaj”.

Nie o take Polskę walczył Wałęsa – elektryk z nagrodą Nobla, którego ojczysty język zawsze zaskakuje, kiedy ktoś go akurat nagrywa. Ale dostał Nobla, w Chicago usunęli jego nazwisko z nazwy ulicy (kolejna przegrana walka oratorska, powiedział o gejach coś, czego nikt nie chciał słyszeć), w Gdańsku można na nim wylądować tanimi liniami z Londynu.

Cudzoziemcy, jeśli cokolwiek wiedzą o Polsce, to właśnie o Wałęsie, że w Krakowie łatwe są dziewczyny i że trzeci papież wstecz stąd pochodził.

Dwa lata temu Ojciec Dzieciom odwiedzał mnie w Warszawie, akurat pech chciał, że był to długi weekend z 11 listopada, jako zwieńczeniem. Jechaliśmy akurat na lotnisko, kiedy na Placu Starynkiewicza ogarnął nas popłoch. Ja w trzecim miesiącu ciąży i on, cudzoziemiec, który naiwnie wierzył, że Święto Niepodległości to urocza defilada radosnych małych polaczków. Na wysokości Dworca Centralnego była chmura czerwonego dymu, co chwilę wybuchały petardy, a cała ulica otoczona była policjantami. Tłum ludzi parł do przodu, co chwilę wykrzykując coś, co równie dobrze mogło być: Nie rzucim ziemi… co: Raz sierpem, raz młotem… Nad ich głowami powiewały wielkie biało-czerwone flagi. To szli patrioci.

Tacy patrioci co roku urządzają w Warszawie zamieszki. W tym roku nie było inaczej – ponad 280 osób aresztowanych, 44 policjantów w szpitalu. Trasa przemarszu to obraz nędzy i rozpaczy. Rok temu rzucano koktajlami mołotowa. Płonące samochody telewizji, zniszczone wiaty przystanków, wyrwana kostka brukowa, powybijane okna. To wszystko mówi: patrioci tu byli. Ioci tu byli. Ioci. Idioci. Tu byli idioci. 

Niezależnie od tego, co jest bliższe waszemu sercu, czy tak jak ja jesteście lemingami i z nieznanych powodów uważacie, że wszyscy powinni mieć równe prawa i możliwości jako obywatele, czy może wolicie jak ktoś wam wytycza ścieżki moralności, samemu okradając swój kraj, czy macie to wszystko w dupie i Polska jest tylko losowym krajem, w którym przypadło wam się urodzić – 11 listopada to Święto Niepodległości. Koronacja czegoś, za co wielu zginęło, wielu ryzykowało życie, żeby jakiś kretyn mógł wyrywać kostki brukowe w Warszawie. Oszalikowany bandyta z kastetem raz w roku wyraża swoje niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy – tylko anonimowo i w grupie podobnych sobie baranów odpala racę nienawiści i rzuca nią w tłum. Czy to są prawdziwi patrioci? Nie wydaje mi się. Kiedyś szło się na wojnę i to już znaczyło, że  jest się prawdziwym Polakiem. Dzisiaj trzeba nałożyć skarpety do sandałów i jeść kanapkę z jajkiem w przedziale kolejowym.

Jeśli kiedyś jakiś miłośnik rewolucji jednodniowej tutaj trafi, to niech posłucha Cioci Ani: niszczycie coś, co zostało zbudowane za pieniądze, których jakimś cudem nie ukradł żaden z polityków. Po waszej wizycie w stolicy, wszystko musi być sprzątnięte i odbudowane, znowu ktoś za to zapłaci. Okradacie samych siebie, swoich rodziców, swoje siostry i własne dzieci. Nie walczycie z systemem, nie przecieracie nowych szlaków, nie postulujecie innowacyjnych rozwiązań, nawet nie wyrażacie sprzeciwu – jesteście wandalami, którzy mają siłę rzucić cegłą. Bezimiennie. Szaber we własnym domu nie czyni was z domownika roku. A już na pewno nie patriotę. Jeśli nadal nie wiecie, jak się nim stać, a bardzo byście chcieli bo z dziada pradziada w Waszej rodzinie walczy się z systemem, to proponuję:

  • brać udział w wyborach
  • startować w wyborach
  • działać na rzecz lokalnej społeczności
  • być najlepszą wersją samego siebie

Skoro rozpiera was chęć zmian i wola walki – walczcie. Ale nie kijem i petardą, a siłą przebicia. Tak jak elektryk, dla którego pełne zdanie po Polsku jest wyzwaniem – a jednak zdobył pokojową Nagrodę Nobla.