Pytania egzystencjalne

by aniversum

IMG_4360.JPG
Każdego czasem dopadają wątpliwości:

– Czy to jeszcze ja?
– Aż tak bardzo życie mnie zmieniło?
– Gdzie się podział człowiek, którym niegdyś byłem…?

Nieraz w zadumie prosimy: Losie, daj mi jakiś znak, że ja to ja, że nie jestem człowieko-wrakiem.
Mi się też to ostatnio przytrafiło.

Jak wiecie, jesteśmy jeszcze w Paryżu. Gdy spacerując urokliwymi brzegami Sekwany, napawając się niespotykaną o tej porze roku pogodą, dopadły mnie wątpliwości co do jakości własnego jestestwa, teź prosiłam Karmę, Los, Opatrzność, czy Potwora Spagetti o jakiś znak. Przyszedł szybciej niż się spodziewałam.

Wczorajszego ranka otworzyłam portfel, żeby włożyć do niego bilet autobusowy i moje serce zamarło, zadrżało a prawie przestało bić. W przegródkach, w których trzymam najważniejsze karty (kartę lojalnościową do CoffeeHeaven, prawo jazdy i dowód osobisty) było jedno puste miejsce. To, w którym powinien być mój dowód. Jak to możliwe?! Gdzie jest mój dowód?!
Panika przerodziła się w gesty pożałowania, bo przypomniałam sobie, że dwa dni wcześniej byłam w Muzeum l’Orangerie, żeby podziwiać dzieła Moneta. Tam poproszono mnie o dowód, żebym mogła wypożyczyć specjalny wózek dla Emmy (mój był bardzo niespecjalny najwyraźniej, bo ze wszystkich mam z wózkami, tylko mi ukradli dowód).
Czym prędzej popędziłam tam, w duchu licząc, że nie powiedzą mi:
Nie mamy pańskiego dowodu i co pani nam zrobi?
Tak się na szczęście nie stało.
Bez problemu dostałam mój dokument i odpowiedź na pytanie: Czy ja to ja? Otóż – zdecydowanie jestem sobą.

Moźecie polubić mnie na Facebooku i podglądać na Instagramie – tam pojawiają się zdjęcia z naszej podróży do Paryża! Już niedługo wracamy i opowiem wam o czymś niezwykłym!