Les mal élevés

by aniversum

Mal élevé – (fr.!) – ktoś, kogo rodzice nieodpowiednio wychowali

Taki zaskakujący termin pojawił się w moim zasobie słownictwa całkiem niedawno. Właściwie pod koniec wakacji. Wychowując moje niezwykle energiczne dzieci, przyglądałam się również ukradkiem jak inni radzą sobie z podobnym wyzwaniem.

Nie ukrywam, że wielokrotnie budziła się we mnie Radzilla i chciała doradzać innym, jak powinno się prawidłowo wychowywać ich dzieci. Na szczęście moja wrodzona niechęć do rozmów z obcymi rozwiązywała ten dramatyczny dysonans poznawczy, szczególnie,  że zdrowy rozsądek wykrzykiwał na przemian: Nie warto, to nie ma sensu! oraz  To nie Twoje dzieci (idź daj na mszę z  tego powodu!). 

Moje spostrzeżenia to jedno, ale w takim razie skąd mal élevé?

Chłopcy napotkali na swej drodze zjawisko, które właśnie tak zostało nazwane. Kilkoro dzieci, które w różnych sytuacjach sprawiły, że opadły im kopary, witki a nawet stanęli jak wryte słupy soli. Ja bym ich raczej opisała, jako Wściekłe Diabły Tasmańskie Rozpierane Energią Przez Duże „Nikt Mnie Nie Powstrzyma!”, ale „Ci, którzy nie zostali dobrze wychowani„, też daje radę.

Opiszę dwie sytuacje, które Syn Starszy wspomina do tej pory, a do ich opowiedzenia używa głosu, którym mógłby z powodzeniem czytać opowiadania Kinga.

Siedzimy przed „Oberżą pod psem” koło Kadzidłowa. Dosłownie siedzimy, bo ja na piachu, Córka i Syn Młodszy bujają się na dwóch z pięciu drewnianych koni. Nagle podbiega do nas Obiekt, który namierzyłam już wcześniej, ze względu na mamusię, która zamówiła mu colę, a jak nie ma, no to trudno, niech będzie pepsi. Obiekt oszacowałam między 4 a 5 lat.  Podbiegł do mnie i Córki, którą podtrzymywałam na rumaku i wepchnął łokieć między jej twarz, a głowę konia i próbował zepchnąć ją z zabawki.

– Nie możesz tak robić – powiedziałam do niego spokojnie ( a w myślach bardzo chciałam dodać: czyjsynu).

Obiekt nie zareagował, tylko nadal próbował zrobić Młodej z twarzy coś na kształt przegranej bitwy pod Gdziekolwiek.

– Tam są jeszcze trzy konie, na tym buja się ona – powiedziałam, a kiedy zobaczył, że nie ustępuję i nawet nie mam takiego zamiaru – odskoczył jak oparzony  i sprintem zbiegł z pagórka, tylko po to,  żeby rzucić się w trawę i zanosić histerycznym płaczem:

– JA CHCIAŁE SIĘ POHUŚTAAAAĆ, JAAAAAAAAAAAAAAA! – żeby oddać realia tej sytuacji przypomnijcie sobie najbardziej denerwujący lament waszego dziecka i pomnóżcie przez „obcy bachor”.

Zadowoleni rodzice i brat (ok. 11 lat) siedzieli rozkosznie przy stoliku i kiwali do mnie głową, chyba przepraszająco:

– Niech się pani nie przejmuje, on tak zawsze!

Ja się nie przejmuję – chciałam rzec – ale wy powinniście. Zamiast tego Syn Młodszy, kiedy już otrząsnął się z szoku, zapytał:

– Ale co tu właściwie zaszło?  –  może nie do końca tymi słowy i w tym języku, ale ważny jest sens.

Gdy wyjaśniłam mu, że chłopiec (ma beznadziejnych rodziców, którzy zupełnie nie mają pomysłu na jego wychowanie) zrobił się smutny, bo nie mógł się pohuśtać na koniu, Syn Młodszy znowu uderzył:

– Nie, ale … dlaczego on chciał zrobić Emmie krzywdę? – w jego oczach (albo mojej wyobraźni) zapłonęła żądza zemsty.

Innym razem, inny młody człowiek (bardzo młody), zaatakował Córkę na oczach swoich rodziców, jej rodziców (czyli nas) oraz Chłopców (czyli Ich). Z rozbiegu,  pomimo prób powstrzymania, władował Emmie palce w oczy, po czym zanosząc się śmiechem pobiegł dalej. Tym razem stupor ogarnął Syna Starszego i to z jego ust następnego dnia, wyrwało się określenie mal élevé. Kiedy mi je tłumaczył, zadziwił mnie trafnością spostrzeżenia, że to nie chłopiec był zły, tylko rodzice go nie wychowali. Powiedział też, że rozumie już, dlaczego zwracamy im uwagę, gdy źle się zachowują.

Od tamtej pory, w krytycznych sytuacjach pytamy go:

– Czy na pewno chcesz sprawiać wrażenie źle wychowanego?

– Nigdy! – odpowiada za pasją, a wtóruje mu młodszy brat. Czasami i siostra.

Także dziękuję wam drodzy rodzice, że kręcicie na siebie bat w postaci małych terrorystów, urwisów  i łobuzów. Bo dziecko, choćby najśliczniejsze i najmądrzejsze, bez waszego wsparcia i konsekwencji będzie po prostu: mal élevé.