Oświadczyny w 5 krokach – na tyle łatwych, że nawet facet zapamięta!

by aniversum

Planujecie ślub? Chcesz poprosić jego/ją, żeby spędziła z tobą życie i nie wiesz jak zapytać, chociaż macie już dziecko i od dawna razem mieszkacie? Marzysz o chwili, której żadne z was nie zapomni do końca życia (chociaż być może jedno bardzo by chciało?) ? Witaj, przymruż oczy i nabierz dystansu.

Jak wiecie Ojciec Dzieciom dokonał tego wszystkiego niedawno, powiem wam jak to zrobił, żebyście nauczyli się na jego błędach!

1. Przygotowanie psychiczne, zaprawa do boju – na pewno są tacy, którzy mogą porwać się na coś spontanicznego bez wpisania tego do kalendarza tydzień wcześniej. Niestety ja jestem mało elastyczna w kwestii niespodzianek. Warto przemyśleć formę wydarzenia. I jego sens.

2. Wybadanie terenu – co prawda z kobietami nigdy nie wiadomo i jak któraś powtarza „Małżeństwo to największa głupota jaką ludzie popełniają” albo „Prędzej zginę niż założę białą suknię” (czyt. „Niż się w nią zmieszczę”) – to równie dobrze może oznaczać „Ekhm, ekhym, tu się poczekuje na pewne deklaracje” oraz „Do Mordoru z tym pierścieniem! ( I tobą!) „. W sytuacji wahania można rzucić monetą, zanim się rzuci na szalę swój los (Mordor daleko, sukienki drogie).

3. Wizualizacja – zrelaksuj się pośród biegających wszędzie dzieci i sztucznych dźwięków plastikowej dżdżownicy, która zapętlona jest na „Old MacDonald had a farm (ijaijao!)” i spróbuj sobie wyobrazić TEN moment. Przećwicz co chcesz powiedzieć, żeby nie skończyło się to takim dialogiem:

– Myślałem o pewnej takiej rzeczy, że może ten, że wiesz, że…

– Już ci mówiłam, nie chcę drugiego psa. Poza tym jest trzecia w nocy, porozmawiamy jutro. 

– Ale to ważne, bo to nie chodzi o psa. To o tę inną rzecz. 

– Papug też na razie nie mamy gdzie trzymać. 

– Nie, nie. Nie o papugi. Chodzi mi o coś innego.

– Naprawdę rozmowa o zmianie samochodu nie może poczekać? 

– Bardziej mi chodziło o to, że może ten, chciałabyś wyjść za mnie? Czy nie?

 

I tu dochodzimy do najważniejszego elementu.

4. Pierścionek – kółko ze sznurka, zawleczka od granatu, diamenty wysadzane jajkami Fabergego osadzone w białym złocie, cyrkonie nawleczone na włos jednorożca – szczerze mówiąc, o ile nie jesteście Księżną Kate albo Beyonce i na Pudelku cały naród nie będzie komentował, że ktoś na was przyoszczędził albo że macie grube paluchy,  to cena pierścionka nie gra pierwszych skrzypiec. Oczywiście lepiej,   żeby odbijał światło – wtedy istnieje większe prawdopodobieństwo wystąpienia Efektu Sroki. Otóż po co są pierścionki? Żeby odwrócić uwagę!

– O, świeci się! Tak tak, wyjdę za ciebie! Daj to!

– Mhmm… piękny. Oczywiście, że tak!

– Wspaniały pomysł! Daj to!

Warto przed jego zakupem wybadać gusta, żeby nie usłyszeć: „Ale co to jest? To po poprzedniej żone?”. Nie dotyczy rodowych klejnotów (Ale zawsze lepiej wtedy dać dwa pierścionki. Kobiety noszą swój zaręczynowy pierścionek wszędzie, lepiej żeby zgubiła taki z automatu z gumami).

Gdy zabraknie tego elementu, kobiety mogą  zacząć myśleć, a to z kolei może być niebezpieczne. Ja pierścionka nie dostałam i moja pierwsza reakcja na tę propozycję wyglądała…

Druga z kolei była natrętnym pytaniem: ALE PO CO?!

Wyraźnie widać, że lepiej oszczędzić sobie głowienia nad pytaniami, na które nie istnieje dobra odpowiedź i zainwestować coś w pierścionek, a nie w nowy monitor (!).

5. I co dalej? – życie nie kończy się na uzyskaniu odpowiedzi potwierdzającej stałość największej zmiennej na świecie (afektu). Szczęśliwcy, którzy sprawę przemyśleli i dali pierścionek mogą przez chwilę odpocząć i delektować się wizją wspólnego szczęścia, podczas gdy przyszła Panna Młoda pokazuje pierścionek i radośnie oznajmia: „Oczywiście, że się zgodziłam!”. Ci, którzy o pierścionku zapomnieli… cóż. Macie sprawę z głowy, ale czy na pewno chcieliście przyszłą Pannę Młodą zostawić z poczuciem niesmaku, kwaśną miną i na pytanie:

– I co? Zgodziłaś się? – zadawane z pewnym niedowierzaniem.

odpowiadającą:

– No a co miałam powiedzieć? – niezbędne jest wzruszenie ramionami.

Nie mniej jednak, ci, którzy wyobrażali sobie, że od teraz reszta wydarzy się sama – radzę się zastanowić, czy na pewno chcą, żeby ich ślub został zaplanowany bez ich udziału. Im większa pasywność, tym większe prawdopodobieństwo, że odbędzie się nawet bez ich obecności. Zachęcam zatem do włączenia się w przygotowania, żeby podtrzymać dobre wrażenie (pierścionek) albo zatrzeć złe (brak pierścionka i ogólnego ogarnięcia tematu). Jeśli macie szczęście, tak jak Ojciec Dzieciom, przygotowania ograniczą się do tego, że nigdy więcej nikt na ten temat nie powie ani słowa i będzie udawał, że ta żenująca sytuacja nie miała miejsca.

Wszystkim świeżo zaręczonym gratuluję (jeśli pierścionek), no-cóż-uję (jeśli brak)!

Już bez podśmiechujek, zawsze możemy sobie wyobrazić, że nasze zaręczyny/ślub wyglądały inaczej. :-)