Zanosi się na zmiany

by aniversum

Miałem zamiar zmienić koszulkę, ale zamiast tego zmieniłem zamiar. [Milne, Kubuś P.]

Już jakiś czas temu wspominałam, że przed nami wiele zmian.

Do obrony został miesiąc, więc niebawem będę pełnoprawnym psychologiem. Powoli trwają prace przygotowawcze do uruchomienia mojej osobistej działalności. Zbieram dokumenty, które pozwolą mi zarejestrować się jako psycholog we Francji oraz szykuję warsztaty dla moich przyszłych klientów. Znalazłam też biuro, niedługo będziemy je oglądać – mam nadzieję, że będzie w porządku!

Kolejna zmiana, która wypłynęła niespodziewanie, jest zwiąna ze zmianą stanu cywilnego i poniekąd ze zmianą naziwska. Ojciec Dzieciom zaproponował, żebym została jego żoną (o tym jak NIE zadawać tego pytania i dlaczego pierścionek jest niezbędny – w kolejnej notce).

Od słowa do słowa, zwiedzając okoliczne wioski, podjęliśmy decyzje – kupujemy dom. Jednogłośnie zgodziliśmy się, że dom musi być na wsi. Po wstępnych oględzinach domów na sprzedaż, uznaliśmy, że nie są one warte zainwestowania w nie pieniędzy (których jeszcze nie mamy!). Zdecydowaliśmy się na wybudowanie drewnianego domu. Plan nasz rozłożyliśmy na trzy lata (mniej-więcej tyle potrzebujemy, żeby zebrać pieniądze na wkład własny i ustalić, czego chcemy od życia). I to jest najtrudniejsze, bo wszystkie informacje trzeba posiadać w tym samym momencie. Od kilku dni siedzimy na Pintereście i pinujemy co ciekawsze propozycje. Wybór czegokolwiek jest niezwykłą sztuką kompromisu, bo moja wizja domu i jego wyobrażenie nie zupełnie się ze sobą pokrywają, właściwie nawet są sprzeczne. Ale cóż, przewaga kobiet zawsze leżała w lepiej rozwiniętej werbalizacji, więc liczę na siebie… ;-))

Tymczasem w piątek wybieramy się na „wakacje” do Polski i co zrobię pranie i schowam, żeby było na wyjazd, to od razu znajduję kilogramy brudnych koszulek i skarpetek w pralce.