Porażające

by aniversum

Ostatnio w parentingowej blogosferze gorąco na temat dzieci w rajstopach.

Szczerze mówiąc, outfit innych dzieci w jakichkolwiek sytuacjach, to ostatnie na co zwracam uwagę. Skupiam się na tym, żeby mojej córce nie było zimno, za ciepło, niewygodnie czy mokro. Ubranie innych dzieci mało mnie obchodzi, bo zakładam, że rodzice ubrali swoje dziecko najlepiej jak umieli, a nawet jeśli nie, to nadal nic mi do tego.

Dużo bardziej moją uwagę zwracają czterolatki w spacerówkach i ze smoczkami. 

A tutaj, we Francji, spotykam takie zjawisko naprawdę często.

Wrzeszczące niemoty, które coś koniecznie chcą, ale nie wiadomo co, bo nawet nie wyjmą smoczka z buzi.

Pomijam kwestie wózka, może dziecko padało na nos bo cały dzień zbierało ziemniaki i mama musiała go na koniec zabrać do Auchan, żeby kupić fois gras.  Ale smoczek u czterolatka? SMOCZEK?

To mnie bardziej intryguje niż dziewczynki bez koszulek na plaży, niż buty z ZARY (że do dupy, każdy wie), nawet bardziej niż rajtuzy cudzych dzieci. Że rodzice nie mają pomysłu na wychowanie dzieci, bo jedyny okres, na którego temat coś czytali minął już bezpowrotnie trzy i pół roku temu.

Bo co robią rodzice przed narodzinami dziecka? Czytają co to ciąża, jak nie urwać noworodkowi nogi przy nakładaniu body, jaka temperatura powinna być w pokoju i gdzie kupić ogrzewacz do chusteczek nawilżanych. A potem, jak już nauczą się obsługi oseska, okazuje się, że dziecko przeszło przepoczwarzenie i już trzeba się go uczyć na nowo. Nie wiem czemu tego nikt nie mówi rodzicom. Czemu nikt o to nie pyta na forach. Rodzice – uczcie się o tym, kim jest wasze dziecko. Innym człowiekiem jest dwulatek, innym roczniak a zupełnie innym czterolatek. I to bez względu na to, jaką teorie rozwojową znajdziecie, co przeczytacie.

Są sposoby na to, żeby czterolatek nie potrzebował smoczka (ani wózka) w sklepie. Są też sposoby na to, żeby dziecko nie jadło jedynie marchewkowej papki (podawanej podstępem przed telewizorem).

I na tym chciałabym się skupić – jak nie stłamsić człowieka w dziecku, jak z nim współpracować, na co pozwalać. I też na tym jak nie stłamsić człowieka w rodzicu.To szczególna relacja, bardzo indywidualna, dlatego nie podaję „Sposobu na odsmocznienie”, ale wiem, że on istnieje. Pewnie inny dla tego czterolatka, inny dla dwulatka, a jeszcze różny dla innego dwulatka.

To ma naprawdę takie znaczenie, czy rajstopy to bielizna, czy nie?