Ludotheque

by aniversum

Ludothèque de la Meinau

Trwają ferie, francuskie dzieci mają ferie dużo częściej niż polskie, co przysparza sporo komplikacji ich rodzicom. Pierwszy tydzień Chłopcy spędzili ze swą Mamą, nabawili się anginy i ten tydzień, który spędzają u nas, upływa nam pod znakiem ciągnących się gili, marudzenia, pokasływania i syropków. Cud. Na dworze ptaki drą ryje, kwiaty kwitną, a my siedzimy w domu, bo z tego wszystkiego nawet Emma zaczęła puszczać bańki nosem. 

Dzisiaj jednak dostrzegliśmy wyraźną poprawę stanu zdrowia naszej gromady, bo chłopcy zaczęli się bić i walczyć o zabawki. Żeby nie oszaleć zabraliśmy ich do magicznego miejsca – Ludotheque, czyli wypożyczalni zabawek. Taki prosty pomysł, a jakże wspaniały!

Trafiliśmy do dziecięcego raju zabawkowego – wszędzie zabawki, rowerki. Wszystko podzielone na sekcje zależnie od wieku. I najlepsza część – wielki plac budowy. Cegły, taczki, kaski, młoty pneumatyczne – wszystko o czym fani budowy mogą pomyśleć. Po drugiej stronie gigantyczny – DOMEK. W środku kuchnia, salon, kołyska, stół z jedzeniem. Wszystko z drewna, dopracowane w każdym szczególe. Obok jeszcze mata z zabawkami dla najmłodszych. Tak naprawdę można tam przyjść i bawić się wszystkim. Jak powiedziała nam pracownica:

– Możecie robić co chcecie, pod warunkiem, że nie rozniesiecie biblioteki.

Chłopcy byli tak zajęci budowaniem, że nie słyszeli, jak rozmawiamy o zabraniu zabawek do domu. Gdy po godzinie powiedzieliśmy, że mogą wziąć do domu zabawki, które im się spodobały – oszaleli. Biegali z jednego piętra na drugiej, szukali klocków. Syn Starszy miał sprecyzowane potrzeby – największy Playmobil jaki da się znaleźć. Syn Młodszy chciał zabawkę dla niemowląt. Pokazaliśmy mu, gdzie są rzeczy z jego przedziału wiekowego i po chwili wrócił z grą. Emma sama poszła do półki i ściągnęła z niego interaktywne drzewo. Bawi się nim teraz, przesuwając koraliki. Ojciec Dzieciom wybrał kilka gier planszowych, żebyśmy mieli co robić w  weekend. Wypożyczenie każdej zabawki to koszt 1 euro na dwa tygodnie. Wpisowe to 15 euro od rodzinny. Zapłaciliśmy za wszystko (wypożyczone rowerki, zabawki i gry): 22 euro, czyli tyle, ile średnio kosztuje tu niezbyt urodziwa plastikowa zabawka dla dziecka.

Kiedy przyszedł czas powrotu do domu (i tak zostaliśmy prawie pół godziny za długo), z żalem pożegnałam się z domkiem dla lalek (drewnianym!), w którym moja Lalka bawiła się maleńkimi lalkowymi samochodzikami. Nie mogę się doczekać, aż Emma podrośnie i będę mogła się tym pobawić!

Zdjęcie stąd.

Ludothèque de la Meinau
5 rue de Champagne
67100 Strasbourg