It’s over now!

by aniversum

Podsumowania życia, tygodni, dni nigdy jakoś dobrze nie wychodzą. W zależności z jakim nastawieniem zasiadamy do tego specyficznego zadania, okazuje się, że impreza mogła być do bani a rok nam się po prostu rozmył po drodze.

Mój 2013 rok powinien być przełomowy. Urodziłam dziecko. A jednak…

Urodzenie dziecka nie wypatroszyło mi umysłu. Jedynie dorobiło mi zajęcze uszy. Ale o tym, co zmienia ciąża – kiedy indziej. Nie powiedziałabym, że to najpiękniejszy rok mojego życia. Cieszę się, że mam córkę, ale tym razem nie jestem zwycięzcą.

To rok, w którym z uroczej 22 latki, dla której mąż zostawił żonę, zmieniłam się w 23 (i za chwilę 24) letnią kwokę, która powoli tonie w swoim sadle. Upasłam się, jak wtedy, gdy trafiłam na studia i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zagryzam snikersem swoją decyzję o odchudzaniu i dalej nie podejmuję zdecydowanych kroków. Jakbym przez szparę w drzwiach zaglądała na salę gimnastyczną, ale wciąż brakuje mi odwagi samej przed sobą, żeby wejść do środka.

To rok, w którym zaczęłam chcieć mieć na palcu pierścionek o ogromnej wartości materialnej i sentymentalnej. Jednak im bardziej chciałam go mieć i go nie miałam, tym bardziej potencjalny ofiarodawca tegoż doświadczał moich frustracji. A wszak nie jego wina, że jeszcze nie czyta w myślach. Chcieć mieć pierścionek a nie chcieć wychodzić za mąż, cóż… meandry kobiecej logiki są dość zawiłe.

To rok, w którym zostałam dotknięta przez łaskę  oświecenia i zaczęłam podejrzewać, że znacznie lepiej prosperowałabym działając we własnym zakresie. Niezależnie od nikogo. Że kochajmy się z osobna, chociażby w jednym mieszkaniu. Ze ja lepiej wieczorem pracuję, a on rano. Że ja lubię do drugiej oglądać filmy a on woli o piątej wstawiać pranie. Że nie musimy iść spać o tej samej porze. Ani nawet razem. Że powietrze jest ważne. Ot, odkrycie.

To rok, w którym zaczęłam mówić po francusku. Co prawda głownie z moimi chłopcami, czyli jest to specyficzny język „możesz- nie dotykaj-idź do kąta- brawo” do porozumiewania się z dziećmi. Nie mniej jednak działa, bo wiele godzin przegadaliśmy o tym, dlaczego, co to, po co i czy już będziesz uważał.

I w końcu to też rok, w którym urodziłam jedno dziecko a zostałam opiekunem trojga. Jedno w wieku szkolnym, jedno w wieku przedszkolnym, jedno w wieku ząbkowania aktualnie. Dałam radę to zrobić. Dałam radę zbudować stałą rzeczywistość, w której można funkcjonować bez ocierania się o utratę zmysłów. Zrobiłam to. Ale nie wiem, czy zrobiłabym drugi raz.

Obym nie musiała tego sprawdzać w nowym roku.